Kto bierze odpowiedzialność za skutki pozycjonowania?

Pozycjonowanie

Od kiedy ZOO czyli Pingwin i Panda zaczęły się dobierać do polskich wyników wyszukiwania coraz więcej klientów korzystających z ofert pozycjonowania ma problem.

Całą historię można zacząć od stycznia 2012, kiedy to głównie porównywarki cen dostały filtry i bany od Google. Co prawda jeszcze wtedy Panda nam nie dopiekała, a działania Google były sterowane ręcznie –  skutek był bolesny. Temat opisałem w poście: Ceneo, Skąpiec, Nokaut, Fotka – znikają z pierwszej strony Google
Kaspar Szymański z Google napisał wtedy tak:

kaspar3

 

Kolejna fala restrykcji Google miała miejsce w maju 2012 dotyczyła witryn: Play, Banku Millenium, esky.pl i wielu innych.

I tak się dzieje do dziś. I nie jest ważne czy to ręcznie sterowane działania, czy algorytmiczne – wszystko dotyczy jednego punktu regulaminu Google, którego łamanie wiąże się z otrzymaniem ostrzeżenia i dalszymi restrykcjami:

SWL

Kupowanie linków i uczestnictwo w Systemach Wymiany Linków – to jest to z czym walczy Google, żeby wyniki wyszukiwania wyglądały wiarygodnie i nie było tam sztucznie pompowanych stron.

A wracając do tytułu posta – kto bierze odpowiedzialność za filtry, bany i inne restrykcje Google? Właściciel serwisu. To on zostanie ukarany za łamanie regulaminu Google.

Od dłuższego czasu zwracają się do mnie właściciele ukaranych serwisów z prośba o pomoc, bo nie wiedzą co robić w takiej sytuacji. Firma czy osoba pozycjonująca umywa ręce wymyślając niestworzone grzechy zleceniodawcy, trudne do określenia zmiany w algorytmie Google lub w najlepszym wypadku wyraża współczucie dla pokrzywdzonego i usuwa część złych linków. Co jednak jest regułą – nie bierze na siebie żadnej odpowiedzialności za zaistniałą sytuację. Albowiem w żadnej umowie na nie widziałem takiego paragrafu – o odpowiedzialności za skutki pozycjonowania!

Pozycjonerzy mają nie lada luksus. Jedyne co im grozi to rozwiązanie umowy na pozycjonowanie – a  całe zaplecza i linki są ich własnością. Klient zostaje z niczym – poza problemem z Google.

Więc ci biedni, oszukani poszkodowani szukają winnych – skoro nie jest to pozycjoner to na pewno jest to Google. I niestety im większa firma tym większe larum podnosi – dlaczego mnie Google wyciął a nie konkurenta? I wciąż słyszę to samo: „dlaczego my zostaliśmy ukarani jak wszyscy robią to samo? Podamy Google do sądu za nierówne traktowanie”.

Nie tędy droga. Łamiemy regulamin prywatnej firmy, ponosimy tego skutki.

Pozycjonowanie to w Polsce nadal Black Hat i szara strefa. I trudno tu mówić o uczciwości, etyce. Chciałbym zobaczyć taką umowę na pozycjonowanie, gdzie będą zapisy o odpowiedzialności wykonawcy, kary za otrzymanie przez klienta filtra czy bana (łatwo udowodnić kto był sprawcą). Straty finansowe klientów łatwo policzyć.

A klienci nadal są manipulowani, mają za mała wiedzę, żeby odnaleźć coś złego w ofercie:” nie musisz nic robić w serwisie, będziemy się rozliczać z efektów – pozycji w wynikach”. Są oczywiście firmy, które zgłaszają uwagi optymalizacyjne do serwisu klienta – ale po to, aby osiągnąć lepszy efekt pozycjonowania. 

I jak to w realnym świecie jest – są i policjanci i złodzieje. Tak też w Internecie się dzieje i dziać się będzie.

Dlatego Drogi Kliencie firm pozycjonerskich – przeczytaj uważnie umowę z wykonawcą. Sprawdź, kto ponosi odpowiedzialność za działania wykonawcy. I wiedz, że jeśli za łamanie regulaminu Google jeszcze nie jesteś ukarany, to kwestia czasu kiedy się to stanie. I nie licz na pomoc firmy pozycjonującej – nie ma obowiązku tego robić. A o dobrej woli w tym świecie trudno mówić.

I ostatnie pytanie: czy pozycjonowanie jest nielegalne? 
Zacytuje fragmenty ciekawego artykułu Agnieszki Basiekierskiej z RP.pl z 8 listopada 2012:

„Zgodnie z ustawą o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji „czynem nieuczciwej konkurencji jest działanie sprzeczne z prawem lub dobrymi obyczajami, jeżeli zagraża lub narusza interes innego przedsiębiorcy lub klienta„. Przedsiębiorca, wobec którego dopuszczono się czynu nieuczciwej konkurencji, może wystąpić do sądu z powództwem, żądając m.in. zaniechania niedozwolonych działań, naprawienia wyrządzonej szkody, wydania oświadczenia o odpowiedniej treści i formie.

Działania określane jako black hat SEO są napiętnowane przez podmioty świadczące usługę wyszukiwarki (Google) oraz część środowiska zajmującą się SEO. Dlatego też istnieje ryzyko, iż działania te mogą zostać uznane za sprzeczne z dobrymi obyczajami a tym samym mogą stanowić czyn nieuczciwej konkurencji. Nie można również wykluczyć, iż w ocenie sądu black hat SEO będzie naruszał interes innego przedsiębiorcy lub przynajmniej interesowi zagrażał.

Aktualnie nie są znane orzeczenia sądów polskich, zgodnie z którymi praktyki black hat SEO stanowiłyby czyny nieuczciwej konkurencji. W Niemczech stosowanie ukrytych dla użytkowników treści w celu poprawienia pozycji strony internetowej w wyszukiwarce zostało uznane za czyn nieuczciwej konkurencji w myśl niemieckiej ustawy Gesetz gegen den unlauteren Wettbewerb, stanowiącej odpowiednik polskiej ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (orzeczenie sądu OLG Hamm, z 18 czerwca 2009, Az.1-4 U 53/09).

„…W Polsce nieuczciwa praktyka rynkowa może stać się przedmiotem postępowania przed prezesem Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów i zostać uznana za naruszającą zbiorowe interesy konsumenta. W efekcie postępowania prezes UOKiK może nałożyć na przedsiębiorcę dopuszczającego się naruszenia karę pieniężną w wysokości do 10 proc. przychodu osiągniętego w poprzednim roku rozliczeniowym.”

„Przykładowo w Stanach Zjednoczonych Federalna Komisja Handlu (FTC) nakłada kary finansowe na przedsiębiorców, którzy, podszywając się pod konsumentów, umieszczają w Internecie pozytywne recenzje własnych usług czy oceniają własne towary/usługi, nadając gwiazdki. Wprawdzie działanie amerykańskiego regulatora nie jest wymierzone bezpośrednio przeciwko technikom black hat SEO. Jednak rezultat sankcjonowanych działań (zniekształcenie zachowania konsumenta) jest taki sam jak w przypadku black hat SEO.”

Oczywiście nasuwa się pytanie – to co robić, jeśli pozycjonowanie jest niebezpieczne?

A to już inna kwestia, o której wkrótce.

 

 

 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Kto bierze odpowiedzialność za skutki pozycjonowania? by


Publikacja: 20 stycznia 2013
Wizyt: 3 108
1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (17 votes, average: 3,35 out of 5)
Loading...


» Słowa kluczowe: ,

» Polecam:

  • Filmy wideo, poradniki SEO => filmy o SEO na SEOVideo.pl
  • PcVideo.com.pl - poradniki video: naprawa PC, PC Tuning, składanie komputerów w jednym miejscu
  • Najlepsze internetowe infografiki => www.infografika.co


  • » Kategoria: Aktualności, GoogleMania » Podobne wpisy:

    Vertical Smart Slide 1
    Wyniki wyszukiwania Google w 2016 – XIX Semcamp Cezary Glije…
    Publikacja sprzed 7 miesięcy

    W dniu 7 grudnia odbył się już XIX Semcamp.

    Miałem przyjemność wystapić z prezentacją o przyszłości wyników wyszukiwania Google. Opowiadałem o: Google Answer Box, Knowledge Graph, Entity, sztuczna inteligencja, Machine Learning, RankBrain.

    Zapraszam…

    Wyniki wyszukiwania Google w 2016 – XIX Semcamp Cezary Glije…
    TOP 50 najpopularniejszych artykułów marketingowych
    Publikacja sprzed 11 miesięcy

    Top 50 najpopularniejszych artykułów marketingowych pochodzi z serwisu ahrefs.com i mierzony jest liczbą udostępnień

     

    Jak zwiększyć zasięg twojego posta w największych portalach społecznościowych

    http://www.socialmediaexaminer.com/how-to-increase-your-post-reach-on-top-social-networks/

    Chcesz, żeby więcej internautów przeczytało Twojego posta? W tym artykule…

    TOP 50 najpopularniejszych artykułów o marketingu internetow…
    Mutt Cutts nadal na urlopie, najlepsze narzędzia SEO –…
    Publikacja sprzed 12 miesięcy

    The Evolution Of SEO Trends Over 25 Years, Searchengineland

    Thomas Stern zaprasza na podróż przez historię optymalizacji I pozycjonowania serwisów internetowych od zarania dziejów, oraz krótką prognozę odnośnie przyszłości.

     

    Matt Cutts Extends…

    Mutt Cutts nadal na urlopie, najlepsze narzędzia SEO – wybór…
    Mobilegeddon – prawdziwa historia – SEMCamp XVIII
    Publikacja sprzed 1 rok

    Przedstawiam prezentację z XVIII Semcampu o prawdziwej hsitorii Mobilegeddonu.

    Najnowsza aktualizacja algorytmu Google, która weszła w życie 21 kwietnia 2015 wzbudza wiele emocji. W prezentacji obalanie mitów, prezentacja faktów, pokazanie kto…

    Mobilegeddon – prawdziwa historia – SEMCamp XVIII
    Emoji – pismo obrazkowe przyszłości nie tylko w internecie?
    Publikacja sprzed 1 rok

    Co to jest Emoji?

    Emoji to ideogramy lub emotikony pierwotnie używane w japońskich wiadomościach elektronicznych i na stronach WWW, z których korzystanie szybko jednak rozprzestrzeniło się poza Japonię. Niektóre emoji są…

    Emoji – pismo obrazkowe przyszłości?
    Sexy SEO – piersi wspierają technologię
    Publikacja sprzed 1 rok

    Niby wszystko już było. Ale piersiasty SEO expert uczący podstaw optymalizacji?

    Przyjemne z pożytecznym - polecam :)

    Sexy SEO – piersi wspierają technologię
    Wszystko o Gołębiu [Pigeon] – algorytmie Google dotyczącym w…
    Publikacja sprzed 1 rok

    W SERP od dłuższego czasu robi się lokalnie. I to coraz bardziej. Zmiana algorytmu Google o kryptonimie Gołąb już działa od 24 lipca 2014 w USA, Kanadzie, UK i Australii.…

    Wszystko o Gołębiu [Pigeon] – algorytmie Google dotyczącym w…
    TOP 100 katalogów na rank.pl
    Publikacja sprzed 1 rok

    Ufff. Skończyłem aktualizację TOP 50 katalogów.

    Tym razem największym problemem był wybór 50 na prawdę dobrych katalogów. Nie było to łatwe i ostatnie pozycje nie są najlepsze :(.

    Nowością jest niezależna publikacja…

    TOP 50 katalogów na rank.pl

    37 Responses to “Kto bierze odpowiedzialność za skutki pozycjonowania?”

    1. Fikas pisze:

      Cezzy, każdy zdrowomyślący pozycjoner nie podpisze papieru na którym ma brać odpowiedzialność za skutki pozycjonowania. W chwili obecnej dzieją się takie cyrki, że dostanie rykoszetem filtra od Google’a to jest chwila 🙂 Ja przed podpisaniem umowy na seo uświadamiam jakie są zagrożenia, dlaczego seo jest lepsze od Adwords i dlaczego warto mieć 3 strony zamiast jednej 🙂

      Kiedyś klient zmodyfikował mi tak umowę, ze za wszelkie obniżenia pozycji miałbym płacić karę umowną 20 tyś 🙂 to powiedziałem, żeby szukał jelenia gdzieś indziej.

    2. linksman pisze:

      Parę miesięcy temu do mnie zgłosił się właściciel firmy będący w sporze sądowym z agencją SEO zPoznania, która jest znana ze złej reputacji w branży.

      Pan obiecał wynagrodzić za consulting, ale później przestał odpisywać na emaile i skończyło się na niedotrzymanej obietnicy.

      Wart Pac pałaca, a pałac Paca.

    3. True Story pisze:

      Ciekawy tekst, jednak pewna kwestia jest dla mnie nie do końca jasna.

      Co rozumiemy przez „kupowanie linków”. Czy opłacenie wpisu w katalogu to nie jest kupienie linku?

      I też pytanie inne mnie frapuje – czym tak na prawdę są „linki naturalne”. Nie ma aż tylu blogerów itd żeby ująć wszystkie strony www, szczególnie nowe. Teraz częściej linki pojawiają się w serwisach społecznościowych, więc jeśli Google chce tak bardzo te natauralne, to musi przywiązać do tego dużą wagę.
      PS
      Czytałem gdzieś, że Google kara wyłącznie jeśli z naszej strony prowadzi link do „złej strony/SWLa” a nie gdy tylko jest w drugą stornę. W przeciwnym razie byłaby możliwość zrobić anty-pozycjonowanie firmie konkurencji, dając linki ze „złych” stron.

    4. Krzysztof pisze:

      Zapomniałeś Cezary o jednej bardzo istotnej rzeczy (w mojej opinii najważniejszej) o depozycjonowaniu – obecnie mam klienta któremu dowalają swlami, rumakami i innymi i o ile z SWLami sobie poradzę to gorzej jest z rumakiem …
      Także sprawa nie jest tak prosta jak się wydaje .

    5. Cezary Glijer pisze:

      Nie zapomniałem o depozycjonowaniu. Nie mozna w jednym krotkim tekscie zawrzec wszystkiego. To samo dotyczy platnych katalogow itp itd itp. To poczatek naszych wspolnych rozwazan o pozycjonowaniu i odpowiedzialnosci za te usluge.

    6. F55 michal pisze:

      Panowie ale klienci obecnie są ta mocno nastawieni na pozycjonowanie za niskie stawki że sami biorąc takie oferty narażają się na „problemy ze strony google”

    7. Cezary Glijer pisze:

      @F55 michal: Jeśli klienci mają pełną świadomość skutków – ich wybór.

    8. Jak dla mnie to zależy od umowy. W przypadku u.o.d – mamy zobowiązanie efekty i jego nie osiągnięcie wiąże się z odpowiedzialnością, przy umowie zleceniu – mowa o „starannym działaniu” zatem praktycznie trudno wykazać komuś skrajną niestaranność jeśli coś robił.

      Ale trafny wniosek @F55 michal – niestety, często klienci chcą zaniżyć stawki, i dziwią się, że potem są tego skutki.

    9. Marcin pisze:

      A co w przypadku gdy jeden podmiot będzie „pozycjonował” drugi konkurencyjny tak aby wkońcu ten dostał ban za niezgodne z zasadami działania. Kto tu będzie winny? Bo w tej sytuacji zostanie ukarany przez google podmiot … ale ten niewinny …

    10. Cezzy, poruszyłeś bardzo ciekawy aspekt. Jest tylko jeszcze jeden problem naszej branży, który można opisać dwoma słowami: cena i czas. Niestety wielu przedsiębiorców ze względu na brak wiedzy wybiera najtańszą ofertę, a jest gro takich, którzy mówią, że chcą na wczoraj być na top1.
      Jak „staję w szranki” z ofertami typu „top10 za xxx”, to często muszę poświęcić gro czasu na uświadomienie potencjalnego Klienta, że nie tędy droga. I to ja ponoszę te koszty, bez względu na końcowy efekt. Mi z tym dobrze, bo lubię pracować z ludźmi, którzy mi ufają i z którymi mogę porozmawiać nie tylko o ich biznesie.

      Potrzebujemy czasu, by świadomość zleceniodawców była na wyższym poziomie i potrzebujemy szczerych chęci, by polska branża SEM stała się poważniejsza.
      Mam wrażenie, które pewnie wielu z Was podzieli, że naszą pasję dzielimy z takimi, którzy traktują ją (SEO czy SEM) jak dzieci zabawę w piaskownicy – często burzą czyjeś zamki, a później płaczą, bo mają piach w oczach. Niestety od małych dzieci trudno wymagać odpowiedzialności za swoje czyny.

      Dużo pisze o tym Sebastian Miśniakiewicz – za co chylę czoło przed nim – ale to zbyt mało. Myślę, że jeśli chcemy potrzebujemy nawet jakiegoś programu rządowego, który pomógł by podnieść poziom wiedzy w tym zakresie.
      Szkoda, że Google jak kiedyś Allegro dla swoich sprzedawców, nie prowadzi większych kampanii edukacyjnych. Wysłanie kuponu za 200 PLN – to w mojej opinii – zupełnie pomylona droga. Za te 200 ZŁ można by było zaprosić każdego przedsiębiorcę na konferencję z obiadem i kawą (warunek konieczny), w trakcie której poznałby szanse i zagrożenia płynące z obecności/absencji w wyszukiwarce.

      Cezary czekam na „A to już inna kwestia, o której wkrótce.”

    11. SEO Profi pisze:

      Cezzy – bardzo dobry art – cieszę się, że nie tylko ja zaczynam tak mocno uświadamiać Klientów. Prawda jest jedna – im iwęcej zrozumienia tematu SEO wśród Klientów, tym branża będzie bardziej czysta, na czym wszysyc zyskają
      Co do decpozycjonowania, to jest to czyn nieuczciwej konkurencji, to znajduje się na moim blogu – w postaci opinii prawnej.
      Owszem, kwestia udowodnienia nie jest łatwa – co też w kolejnej opinii Mecenas Piotr Kostański napisał – ale w końcu znajdzie się ktoś, kto dla zasady spóbuje jakiegoś depozycjonera „uwalić”. Mocno w to wierzę.

    12. SEO Profi pisze:

      Cezzy – możesz poprawić gravatary – może ustawić je na przycinanie się, a nie rozciąganie szerokości do wysokości? Strasznie grubo wuglądam 🙂

    13. Ferven pisze:

      @Łukasz Rajzer
      „Niestety wielu przedsiębiorców ze względu na brak wiedzy wybiera najtańszą ofertę,”
      1)Czy jeżeli podpisze umowę SEO na wyższa kwotę za te same frazy, to znaczy, ze samo seo będzie na wyższym poziomie, czy że pozycjoner zarobi więcej?
      2)Jak osoba która nie zna SEO + sposobów pozycjonowania firmy SEO (nikt tego nie ujawni) ma ocenić, czy faktycznie dostaje wyższej jakości usługi, czy tylko wyższy koszt jest niezasadny, lub też pozycjoner nastawił się na „przerób” większej ilości klientów w krótszym czasie

      i teraz pytanie na które sam kiedyś szukałem odpowiedzi:
      „Co zrobić, gdy firma seo da ewidentnie ciała i z jej mocnego przewinienia strona poleci”
      Stracę markę-Wizerunek, przychody obecne i przyszłe.

      na umowach nie ma odpowiedzialności pozycjonera, ale by było, gdyby nawet była ?
      Czy pójdę walczyć o odszkodowanie ?
      Strona dostała bana, życie dalej leci, numer NIP się nie zmienia.
      Postaram się zbudować nowa markę, nowa domena, nowe logo, NIP pozostanie ten sam – jakie jest prawdopodobieństwo, ze Sełowiec nie pogoni stada dzikich rumaków poganianych SWL’ami ? – czy tu jest sens walki ? Czy będę w stanie udowodnić, ze to jego zasługa i ile czasu to zajmie – czy firma do tego czasu będzie istnieć ?

      Tak, czy siak sełowcowi g**** można zrobić (jest tylko skrajna jedna opcja – schować do bagażnika z łopatą – innych brak ;p ), a on może dużo. Ktoś może widział pytanie na PIO jednego z forumowiczów, który pytał, jak może wyciąć wpisy z katalogów które dodawał byłemu klientowi? / pomijam, ze jego sEŁO, to były tylko katalogi.
      Moj SeoMan jakiś czas temu wiele nie skasował, wręcz bardzo mało, ale to co skasował, to nic go nie kosztowało.

      Możliwe, zę Cezzy właśnie chce powiedzieć:
      Słuchajcie, podnieśmy standard – branża SEO stacza się, spycha się sama z pomocą G.!
      Obecnie SEO jest jak Fundusz akcyjny – gdy klienci stracą całkowicie zaufanie do funduszu, to zaczną postrzegać SEO jako FOREX – można jednego dnia stracić wszystko – zarabiają nieliczni – gdy tak zacznie byc postrzegane seo, to już wizerunku raczej nie odbuduje

    14. Piotr pisze:

      @Ferven – „branża SEO stacza się, spycha się sama z pomocą G.!”

      Wg mnie, wiele zależy od Klienta. Najczęściej spotykamy się z modelem -> płacę i wymagam a reszta mnie nie obchodzi.

      Ok. 1/50 zada pytanie, jak dokładnie to przebiega. Reszta osób i konwersacji dotyczy w zasadzie negocjowaniu ceny. Czy SEO powinno być droższe…niekoniecznie, lecz gdy mamy wydać większa kwotę, wtedy dopiero zaczynamy zastanawiać się czy warto i za co tak na prawdę płacimy. Zadbamy wtedy o umowę, dopytamy się o metody, zainteresujemy się bardziej firmą, której zlecamy pozycjonowanie.

      Poza tym, ile firm SEO proponuje coś takiego, jak negocjowanie warunków umowy. Zwykle serwowana jest gotowa umowa a gdy wspomnimy o dopisaniu kilku warunków, kontakt się urywa. Jednak o to również musi zadbać Klient.

    15. Budo pisze:

      Lekarze nie biorą odpowiedzialności za złe leczenie, za brak wyników w kuracjach. Czemu pozycjoner ma brać odpowiedzialność za to, że Google zmienia algorytm. Ok, można zawrzeć w umowie, że nie będzie się używało SWLi, rumaka. Konkurencja nie musi wiedzieć o takiej umowie i nam pomóc wpaść w kłopoty z klientem;) Na zbyt dużo zmiennych nie mamy wpływu w tej branży:)

    16. Dorszyk pisze:

      Warto rozmawiać o takich rzeczach. Skoro jednak większość firm seo w PL rozlicza się za efekt to nie wyobrażam sobie żeby oprócz tego godzili się na dodatkową gwarancję w postaci jakiś kar umownych za ewentualne spadki pozycji. O tym czy rozliczanie za efekt jest dobre czy nie to oddzielna kwestia ale dopóki statystycznie jest to standardem w branży to trudniej o dodatkowe gwarancje. Przecież zaszkodzić stronie klienta nie musi tylko pozycjoner, tak jak napisał Krzysztof mamy również depozycjonowanie, a rykoszety, o których pisał Fikas również mogą się wydarzyć. Całość sprowadza się chyba do tego że mamy firmy seo i firmy SEO. Jedna umywa ręce, druga stara się pomagać w każdej sytuacji i nie tylko dlatego że szkoda jej zerwanej umowy, ale dlatego że bierze odpowiedzialność za sprawy, którymi się zajmuje. Pozostaje jeszcze kwestia jak rozróżnić jedną od drugiej ale to już dyskusja na inny temat. Nie uważam jednak, aby zapis w umowie o tym kto bierze prawną odpowiedzialność za decyzje Google był tego wyznacznikiem, bo tak jak napisał Cezzy odpowiedzialność bierze klient i musi o tym pamiętać. @Piotr negocjowanie warunków umowy to chyba normalka i takie rzeczy się robi jak najbardziej. Dlaczego uważasz że firmy SEO nie chcę negocjować? jakie warunki masz na myśli?

    17. Krzysztof pisze:

      Dla mnie sprawa jest prosta (biorąc pod uwagę stwierdzenie) „czy robiłbym to gdyby nie istniały wyszukiwarki…” – czyli pozycjonując obojętnie czy „na biało” czy na „kolorowo” każde umieszczenie linku w sieci jest sprzeczne z wskazówkami. Dodatkowo jeżeli „uatrakcyjnie” witrynę docelową robiąc na przykład jakiś konkurs czy umieszczając kontrowersyjne powiedzmy zdjęcie to też mogę zostać uznany za łamiącego wskazówki bo zrobiłem to w celu podwyższenia rankingu strony.

    18. Semedia pisze:

      Tylko pozycjoner bierze odpowiedzialność za to co robi. Najbardziej wyedukowany klient nic tutaj nie zmienia.

    19. Katarzyna pisze:

      Umowy w której zawarte będą zapisy o odpowiedzialności wykonawcy nie zobaczysz bo bardzo trudno zdefiniować, opisać rekompensatę za poniesione strony. Jak udowodnić przed sądem że otrzymaliśmy bana bo pozycjoner korzystał z farm linków które pociągnęły witrynę na dno.

    20. Bardzo ciekawy wpis.

      Zawodowo zajmuję się warsztatami z marketingu online w hotelarstwie. Odwiedzając hotele otrzymuję wiele pytań dotyczących SEO. Oglądam wiele umów na te usługi. Kilka wniosków:

      1. Klienci nie mają wiedzy. Jeśli otrzymują propozycję umowy SEO wraz z wyceną fraz, nie są w stanie ocenić jej wartości. Bardzo często więc podpisują umowy skrajnie niekorzystne.

      2. Agencje SEO nie chcą słyszeć o zapisach dotyczących jakiejkolwiek odpowiedzialności – próbowałem takie negocjacje prowadzić, starając się o zapis „jeśli strona spadnie poniżej określonej pozycji na określony czas, to…” – nic z tego.

      Przykład: hotel 5-gwiazdkowy, pozycjonowany przez sporą firmę. W ciągu miesiąca najważniejsze frazy lecą z pierwszej piątki na miejsca w okolicach 30-50. Firma wysyła taki raport bez słowa komentarza. Hotel w ciągu miesiąca traci na tym 20 – 30 tyś (co najmniej). Telefon do firmy. Komentarz: „nasz partner zawalił, nie mamy na to wpływu”. Dyrektor hotelu biegnie wściekły po umowę. Okazuje się, że nie może jej rozwiązać przed terminem.

      Google robi wszystko, aby ten biznes wiązał się z jak największym ryzykiem. Zmieniając algorytm wysyła jasny sygnał: jeśli chcesz mieć pewne miejsce w czołówce, kup je u nas.

      Pozdrawiam serdecznie,
      Krzysztof Stęplowski
      http://www.marketinghotelu.pl

    21. czlek pisze:

      Wszyscy wiemy dlaczego tak jest, firmy wymuszają na pozycjonerach jak najtańsze koszty a co za tym idzie metody działania są ryzykowne. Chyba nie uważasz że pozycjonowanie za 250zł miesięcznie dla 5 średnio trudnych fraz jest ok, dopóki nie zmieni się podejście do usługi SEO w Polsce dopóty będziemy mieć problem z filtrami itp.

    22. Name pisze:

      Nie edukuje klienta bo musiałbym na to poświęcać niemal tyle czasu co na pozycjonowanie. Mam standardową broszurkę którą podsyłam wraz z umową i tam jest wyszczególnione za co ponoszę odpowiedzialność a za co nie.
      Klient wie że to co robimy dla jego firmy w sieci koliduje z zasadami innej firmy w sieci jaką jest Google i że konsekwencje mogą być rożne.

    23. Barbara pisze:

      A może z myślą o edukacji potencjalnych klientów opracujecie wspólnie tekst oparty na bardzo konkretnych – wyselekcjonowanych przykładach, pod którym podpiszą się (imię, nazwisko, strona internetowa) Ci z nas – którzy podchodzą do tematu fair …. i będziemy go – jako list otwarty – upowszechniać na swoich stronach, blogach i wręczać potencjalnym Klientom?

    24. Barbara pisze:

      Soooooorki – omyłkowo podałam przed chwilą adres swojego serwisu.

    25. Kamil pisze:

      Bez wątpienia winę ponosi pozycjoner. To on podejmując się zlecenia bierze na siebie pełna odpowiedzialność Tyle w tym temacie.

    26. Michał pisze:

      Zawsze staram się tłumaczyć klientom jakie są zagrożenia pozycjonowania. Że może pójść coś nie tak. Zwykle klienci to akceptują, zdarzają się jednostki które rezygnują. Ale przynajmniej mam czyste sumienie.

    27. Adam pisze:

      Tu Cezary ma trochę racji ale nie do końca… wiadomo punkt widzenia jest zależny od pkt siedzenia Uważam że powinno się informować klienta że nie ma czegoś takiego jak pozycjonowanie w google i że może być za to kara ale co zrobić ? Klient przynajmiej wie że nie ma pozycjonowania w google „naturalnego”

    28. Bartek pisze:

      Pozycjonowanie to „gra na granicy” i jeśli rozliczamy się za efekty to filtr i spadek strony również odczuwamy, dlatego myślę że większość nie podpisałaby umowy, która nakładałaby odpowiedzialność i kary na firmę SEO przy spadkach pozycji. Ważne, że jak zaliczymy takie spadki to pracujemy nad wyciągnięciem strony z filtra a nie umywamy ręce. Zmiany w Google są częste i trudno przewidzieć co będzie następne. Nie czarujmy, prawie każdy może dostać filtra. Trzeba uświadamiać klientów jakie są zagrożenia związane z SEO i jeśli się na to nie zgadzają to można zaproponować AdWords.

    29. Wojtek pisze:

      Ale jak tu podpisać umowę, w której specjalista SEO/firma bierze odpowiedzialność za wyniki, w znaczeniu daje gwarancję itp. Przecież to jest o kant d… rozbić.
      Nie można przecież zobowiązać się przed podmiotem X (klient), że podmiot Y (Google) zachowa się z dany sposób (algorytm).

    30. ovvner pisze:

      Panie i Panowie pozycjonerzy. Dlaczego się dziwicie zleceniodawcom, że chcą mieć jakieś gwarancje? Krzysztof napisał: „Przykład: hotel 5-gwiazdkowy, pozycjonowany przez sporą firmę. W ciągu miesiąca najważniejsze frazy lecą z pierwszej piątki na miejsca w okolicach 30-50. Firma wysyła taki raport bez słowa komentarza. Hotel w ciągu miesiąca traci na tym 20 – 30 tyś (co najmniej). ” No i jaka jest Wasza propozycja? Fajnie jest pisać, że działa się na niepewnym gruncie, że jest to ciągła walka, że zmieniają się algorytmy. I co z tego? Firma dostaje bana czy inną karę, wylatuje z top3, czyli z miejsca w którym zarabia, bo ktoś – czytaj pozycjoner – (niechcący) się pomylił, nie dopatrzył czegoś, nie doczytał, albo po prostu przeoczył i co? Zostaje do utrzymania 20 pracowników, jakiś lokal, opłaty stałe, czyli lekko licząc kilkadziesiąt tysięcy kosztów miesięcznie. Ale nawet jakby to było nie kilkadziesiąt, tylko kilka – to i tak dla małej firmy jest to równoznaczne ze śmiercią. Nim kara zostanie anulowana, po firmie nie będzie śladu. Najprościej jest umyć ręce i mieć wszystko daleko w … Nie dziwcie się podejściu – płacę-wymagam! Albo pokażcie chęć pomocy i udowodnijcie, że nie zależy Wam tylko na spijaniu śmietanki jak idzie dobrze, ale będzie można na Was liczyć jak nadejdą problemy. Jak? Może w taki sposób – do czasu usunięcia bana, stawiamy analogiczny portal/sklep na nowej domenie (albo jakiejś z naszej bazy, z historią, ale bez bana) i tam przenosimy działania. To trwa, wymaga inwestycji czasu, ale przynajmniej zleceniodawca ma poczucie, że nie został pozostawiony sam sobie i że jego (bardzo często) biznes życia nie zdechnie… Każdy kij ma dwa końce drodzy królowie SEO.

    31. Andrzej pisze:

      A czy ktoś pomyślał z drugiej strony?

      Wypozycjonowaliśmy ten hotel na top3 – dzięki temu ma 20 albo 30 tyś złotych dodatkowe, gdy pozycja spada to się właściciel wścieka – nie dziwie się, te 20/30 to mogła być połowa jego zarobku. Ale jest druga strona medalu:

      Gdyby nie sztuczne manipulowanie pozycją, to by w tym top 3 w ogóle nie był i nie zarabiał 20-30 tyś dodatkowych.

      Każda pozycjonowana strona musi mieć świadomość, że zysk z pozycjonowania nie będzie trwały i wieczny.

      Jak mantre powtarza się white seo i black seo a ktoś pomyślał że nie ma white seo?
      Nie ważne jak pozycjonujemy: swl’ami, rumakami, katami, multikodami, zapleczami, komentarzami, profilami to i tak to jest łamanie zasad google.

      Co z tego, że stawiamy tematyczne zaplecze, które daj boże jeszcze na siebie zarabia i tym wbijamy witrynę. Super – mamy stronę dla ludzi i pod ludzi ale co z tego skoro ją pozycjonujemy niższym zapleczem a niższe zaplecze katami?

      a teraz wracając do rzeczonego hotelu – zamiast latać jak kot z poparzonym ogonem bo mu strona spadła z top3 niech sobie lepiej ruch dywersyfikuje – a nie opiera się na sztucznym działaniu. Można włączyć adwords, można prowadzić profil na fb, można zrobić blog’a – każdy o tym wie.

      A odpowiedzialność firm pozycjonujących za pozycjonowanie to wybaczcie – ale bujda i rzecz która nie może mieć miejsca w branży która tak naprawdę powinna nie istnieć.

    32. andi pisze:

      „Kolejna fala restrykcji Google miała miejsce w maju 2012” niestety z doświadczenia wiem, że kolejna fala była 24 kwietnia, w maju to już było trzecie uderzenie…..

    Trackbacks

    Check out what others are saying about this post...
    1. […] napisania niniejszego wpisu o tym tytule skłonił mnie artykuł u Cezzy’ego, którego puentę można zawrzeć w tym […]

    2. […] osób rozliczających się za efekty. W ostatnich dniach Cezary Glijer podjął ciekawy temat odpowiedzialności za skutki pozycjonowania, na który odpowiedział już m.in. Krzysztof Ziółkowski. Dyskusja toczy się również na FB na […]

    3. […] , to filtry od Google zdarzają się coraz częściej. Cezary Glijer napisał ciekawy artykuł na Cezzy.pl, w którym uświadamia właścicielom stron o tym, że to oni w praktyce ponoszą […]

    4. […] również opisał to ze swojej perspektywy, mówiąc – że odpowiedzialność ponosi właściciel – choć […]

    5. […] Dużo o tym pisano na polskich blogach poświęconych pozycjonowaniu. Polecamy kilka wpisów: Cezziego, Marty Gryszko czy Sebastiana […]



    Komentarze

    do wpisu: Kto bierze odpowiedzialność za skutki pozycjonowania?
    Ocena: 3.35 z 5 (w oparciu o 37 opinii)

    *

    Videos, Slideshows and Podcasts by Cincopa Wordpress Plugin

    Copyright © 2009 - 2012 MIST Cezary Glijer & Webmedia Group Ireland